piątek, 5 października 2018

3. Złapać Pilara

Tiz i Luft szli sobie polną drogą z dala od miast, z dala od domu. Szli w ciszy, zadumie, rozmyślając nad nadchodzącymi przygodami i swoją przyszłością. Luft z ciekawości zapytał Tiza:

Luft: Hej Tiz, gdzie teraz zmierzamy? Co zamierzasz- najpierw potrenować, czy od razu lecimy do jakiejś sali, żebyś pokonał jej lidera?

Tiz: Heh, no potrenować by się przydało, a i owszem. Jednak nie ma co z tym przesadzać- teraz muszę się skupić na złapaniu jakiegoś innego Holomona, bo wiadomo- w sali można walczyć co najmniej 2 na 2, nie da się zrobić walki 1 na 1, także mój Pidegick potrzebuje towarzysza. Treningu oczywiście też, ale myślę że to da się zrobić w trakcie poszukiwań. A potem uderzamy na pierwszą salę.

Luft: Haha, dobre podejście! Też zamierzam złapać jakiegoś Holomona i trenować go razem z Leafy'm, aby obaj się wspaniale rozwinęli. Taka ot praca hodowcy. Upatrzyłeś sobie jakąś konkretną salę?

Tiz: No pewnie. To znaczy, w sumie to tata mi ją polecił. Jak widzisz, idziemy teraz przez Pilarowe łąki do Robaczywego Lasu. Za nim znajduje się miasto Niniep. Wszędzie robaki- tego też typu jest sala Lidera, osobiście dobrego znajomego mojego taty, niejakiego Vica. A że mój Pidegick to typ latający, dlaczego więc nie uderzyćby najpierw właśnie tam? Taki mam zamiar, oby się udało.

Luft: No oby! Na pewno! Swoją drogą nieźle to z twoim tatą wykombinowaliście.

Tiz: Hah no tak, od dawna dawał mi wskazówki jak dobrze obrać kierunek swojej podróży po opuszczeniu naszego rodzinnego miasta- Alos.

Luft: No tak- mój też często mnie pouczał i dał wiele wskazówek, które zamierzam teraz wykorzystać, aby stać się dobrym... najlepszym hodowcą Holomonów!

***

W miarę zbliżania się do Robaczywego Lasu, chłopcy z każdym krokiem mijali coraz więcej ludzi krzątających się z pochylonymi głowami po okolicznych Pilarowych Łąkach. Żaden z dwojga naszych bohaterów nie miał pojęcia skąd ich tu tyle i czego szukają. W końcu odpowiedź przyszła do nich sama.
Nieznajomy: Hej wy tam! Znaleźliście już jakiegoś?

Jeden z krzątających się po łące chłopaków zwrócił na nich uwagę i żywo nimi zainteresował. Będąc ciekawymi, co się tu dzieje, postanowili nawiązać z nim rozmowę.

Tiz: Co takiego?

Nieznajomy: No jak to czego- Pilara. Ja szukam od samego rana i narazie widziałem tylko 2, ale niestety mi uciekły.

Luft: A co ci tak zależy na tych Pilarach?

Nieznajomy: To wy nic nie wiecie? Za dwa tygodnie, tak jak co roku, w Niniep organizowany będzie Konkurs Piękności Holomonów. Ludzie z Niniep uwielbiają Holorobaki, tak więc tylu tu dziś krąży trenerów, aby złapać Pilara, którego łatwo i szybko jest wytrenować, by ewoluował w Mothairy, który jest uważany za jednego z najpiękniejszych Holomonów, nie tylko robaków. Od kilku lat nie było innego zwycięzcy konkursu w Niniep poza Mothairy'm. 

Luft: No tak, to wszystko wyjaśnia. Dzięki wielkie. Też chcę złapać Pilara w takim razie. Tiz, co ty na to?

Tiz: Również się skuszę, a co tam. Przyda mi się nowy Holomon, a taki łatwy do wytrenowania do najwyższego stadium będzie w sam raz na początek podróży.

Teraz już wszyscy, włącznie z chłopakami, chodzili po łące przeczesując trawy w poszukiwaniu Pilarów, marząc o wygranej w Konkursie Piękności Holomonów w Niniep.

*** 

 Po chwili poszukiwań Tiz i Luft postanowili się rozdzielić, gdyż razem generowali większy hałas, który mógł łatwiej odstraszyć Pilarów. Tiz poszedł bardziej pod las, a jego przyjaciel został pewnej odległości od niego.
Po chwili młody hodowca zauważył jakieś nienaturalne ruchy trawy przed sobą, podszedł bliżej i oto jego oczom ukazał się Holomon-gąsienica, wcinający sobie źdźbła traw w najlepsze. Luft, nie myślac długo, użył Leafy'ego.

Luft: Leafy, pomóż mi go złapać. Użyj ostrego liścia.

Mały Holo-listek podskoczył w kierunku przeciwnika, zamachnął się a z czubka jego głowy pomknęło ku gąsienicy kilka ostrych, wirujących listków. Atak był oczywiście skuteczny. Gąsienica odwróćiła się, żeby sprawdzić, co ją zaatakowało i wtedy Luft spostrzegł, że to wcale nie jest Pilar.

Holodex Lufta: Laroth, pierwsza forma ewolucji Nimotha, Holomonowej ćmy. Zajada się całymi dniami trawą, by jak najszybciej ewoluować. Gdy zostanie zaatakowany, używa swojej trucizny w samoobronie. Typ: robak-trucizna. 

W tym momencie Luft zauważył, że Laroth się już nastroszył, co oznaczało, że zaraz użyje trujacego ataku na nim i jego Holomonie.

Luft: O nie, Leafy szybko, powrót!

Nie pozostawało nic innego, jak szybko zwiewać. Na szczęscie chłopakowi udało się uniknąć ataku i wszystko skończyło się dobrze.

***

Tiz nie miał większego szczęścia w poszukiwaniach, niż Luft. Chodził w te i wew te, na paluszkach, cichutko, ale żadnego, choćby najmniejszego Pilara jak dotąd nie spotkał. Już myślał, że wszystkie zostały wyłapane, gdy wtem, kawałek dalej, zobaczył najprawdziwszego Pilara, który stał i patrzył się na niego badawczo.

Holodex Tiza: Pilar, Holomon- gąsienica. Przez cały czas zajada się, by jak najszybciej urosnąć i ewoluować. Typ robaczy.

Tiz: O tak! W końcu jesteś. Pidegick, pokaż się i momuż mi go złapać.

Mały gołąbek wyskoczył przed swojego trenera i uważnie przyjrzał się przeciwnikowi. Wydawał się być odważniejszy, niż ostatnimi czasy, gdyż nie kulił się ze strachu przy Tizie.

Tiz: Pidegick, użyj dziobania!

Gołąbek ochoczo skoczył w kierunku Holo-robaka i go dziobnął, co tamten, widać było, że mocno odczuł. Pilar nie pozostał mu dłużnym. Jego oczy się zaświeciły, a cały ustawił się w pozycji pionowej.

Tiz: Czy to zastraszenie!? Pidegick, nie patrz na niego

Za późno, gołąbek już kulił się ze strachu przed swoim przeciwnikiem. Nie czekając, pomknął w kierunku lasu, wzbiwszy się ledwo w powietrze, gdyż latanie słabo mu jak narazie wychodziło.

Tiz: Pidegick, zaczekaj!

Trener pobiegł za swoim Holomonem, aby go nie zgubić. Pilar tym czasem obrócił się i poszedł w kierunku traw, aby je konsumować do woli.

***

 Tiz: Pidegick, gdzie jesteś! Pidegick!

Chłopak błądził już ładną chwilę po lesie szukając swojego Holomona. Wołał ile sił w płucach, ale mały gołąbek nie odpowiadał. Tiz martwił się o swojego podopiecznego. Wyrzucał sobie, że posłał go do walki praktycznie nieprzygotowanego. Co z tego, że Pidegick miał przewagę typu, skoro bał się walczyć. To moja wina~myślał Tiz. Po chwili zobaczył, że jeden z krzaków rosnących pod drzewami trzęsie się, więc podszedł bliżej i ujrzał schowanego w nim, płaczącego gołąbka.

Tiz: Tu jesteś Pidegick. No już już, nie płacz, jestem przy tobie.

Ujął gołąbka w ręce i przytulił do siebie. Pidegick powoli zaczął się uspokajać, kiedy nagle coś przemknęło nad głową Tiza. Odwrócił się i ujrzał kilka dużych os krążących nad nim. Zapewne to jego krzyki je zwabiły.

Tiz: O nie, to Waslide'y.

Holomony jak na komendę pomknęły w jego stronę. Tiz skulił się na ziemi, osłaniając swoim ciałem małego gołąbka. Waslide'y użyły na nim ataku skrzydeł, aż przecięły mu koszulkę.
Pidegick, widząc kolejny raz poświęcenie swojego trenera, który stanął w jego obronie, zebrał w sobie całą swą odwagę, oswobodził się z objęć Tiza i skoczył w kierunku Holomonowych os.
Jego skrzydła zaświeciły się, lecz nie był to atak skrzydeł, a cięcia wiatru, którymi raz dwa uderzył wszystkich napastników. Ci, niewiele myśląc, uciekli w popłochu.
Tiz nie wierząc własnym oczom wziął swojego Holomona i jeszcze raz serdecznie go uściskał.

Tiz: Pidegick, obroniłeś nas. Dziękuję. I do tego nauczyłeś się nowego ataku. Jestem z ciebie taki dumny.

Gołąbek wydawał się uśmiechać w rękach swojego trenera. 

***

Po chwili nadbiegł Luft, który szukał ich już chwilę.
Luft: Tu jesteś Tiz. Myślałem, że mnie tam zostawiłeś. <spostrzegając rozdarcie koszulki> Hej, co się ci stało?

Tiz: Heh, a nic, zaatakowały nas dzikie Holomony, ale Pidegick mnie obronił.

Luft: Nie gadaj, naprawdę? Wow

Tiz: Dokładnie tak. Mówiłem, że mój Holomon bedzie najlepszym wojownikiem ze wszystkich. A ty jak tam- złapałeś Pilara

Luft <uśmiechając się>: Tak! Pilar, pokaż się.

Tuż przed Luftem pojawił się mały Holomon- gąsienica, inny jednak od poprzednio spotkanego Larotha. Był zielono-żółty,  a nie cały szary, z żółtą tylko linią wzdłuż tułowia, jak tamten.

Pidegick momentalnie się skulił widząc Pilara, a Tiz, spostrzegłszy to, schował swojego Holomona.

Holodex Tiza: Zarejestrowany wzrost przywiązania do 50 punktów.

Luft: Ohoho, widzę, że coraz lepiej się rozumiecie! Pilar wracaj. To co teraz? Wracamy szukać Pilara dla ciebie?

Tiz: Nie, Pilarów mam na dziś aż nadto. Może złapię jakiegoś innego Holomona. Idziemy do miasta Niniep.

Jak powiedział, tak też zrobili, pogrążając się w las coraz głębiej, by dotrzeć do pierwszego lidera sali i zdobyć pierwszą odznakę oraz wygrać Konkurs Piękności Holomonów.

środa, 3 października 2018

Zapowiedź!

Do 21.10 pojawią się co najmniej 2 nowe epizody naszego opowiadania :D

Co mogę wam obiecać?
-zapowiedź pierwszej sali
-łapanie Holomonów
-nowi Holomonowi towarzysze głównych bohaterów
-piękne odwiedzone przez nich lokacje
-walka
-zacieśnianie więzi

Tytuły nadchodzących postów:

3. Złapać Pilara! (Pojawi się już 5.10)

4.Zagubiony Nikaby (Pojawi się między 5.10 a 7.10)


Nie mogę obiecać, aczkolwiek mam taką nadzieję, iż do 21.10 zdażę również z 5 odcinkiem naszej przygody- wyczekujcie :D

wtorek, 25 września 2018

2. Ostatni dzień w Holoschool

Holoschool to szkoła trenerów Holomonów, jak sama jej nazwa wskazuje.
Po ukończeniu 8-letniej szkoły podstawowej rozpoczętej w wieku 5 lat, uczniowie z Aiugi mają kilka opcji do wyboru- iść na studia nie związane z Holomonami, tj. medycyna, prawo, pedagogika itp., zakończyć edukację i zacząć pracować lub też podjąć 3-letnią naukę w Holoschool, po ukończeniu której posiadać będą podstawową wiedzę na temat opieki nad Holomonami- trenowania, hodowania, leczenia, walczenia z ich udziałem.
Duża część uczniów chce oczywiście iść do Holoschool, jednak nie jest to takie proste. Trudno się do niej dostać, trzeba spełnić kilka wymagań (m.in. bardzo dobre wyniki w nauce w szkole podstawowej), jest tam ograniczona liczba miejsc, a co roku kandydatów na jedno co najmniej kilku, mimo, iż po jej ukończeniu można równie dobrze iść na studia, tak jak i bez niej.
Jednak co innego przyciąga uczniów- po ukończeniu Holoschool mogą oni wyruszyć w tradycyjną podróż po regionie, łapać i trenować Holomony, walczyć o odznaki w salach liderów, zakwalifikować się do Ligi Aiugi, brać udział w innych licznych turniejach i konkursach z Holomonami związanymi. Mogą też podjąć się pracy hodowcy, holomonowego lekarza itp.
Po 3 latach nauki odbywa się Turniej Absolwentów Holoschool, w którym wyłonieni zostają najlepsi uczniowie z danego roku. Następnego dnia po zakończeniu turnieju odbywa się uroczysta ceremonia zakończenia nauki w Holoschool, podczas której uczniowie otrzymują certyfikaty trenera, Holodexy i wybierają (w kolejności od najlepszego do najgorszego na podstawie wyników w turnieju) swoje pierwsze Holomony, tzw. startety, z którymi rozpoczną podróż po regionie.

Taka też ceremonia odbędzie się jutro, a podczas niej, znany już nam Tiz dostanie swojego pierwszego Holomona.
Od dawna upatrzył sobie jednego- Firocka, Holomona-ognisty kamień typu ognisto-ziemnego. Przed nim wybierać będzie tylko Fer, więc ma dużą nadzieję, że dostanie to, czego chce.
Tymaczasem skończył się już pakować, uzbierał się tego wszystkiego spory plecak podróżny, a teraz leży już w łóżku i próbuje zasnąć, jednak podekscytowanie trochę mu to utrudnia.

***

Późno w nocy nikogo nie było w Holoschool. Profesor, gdy zapadł zmrok, skończył swoją pracę na dziś, pozamykał wszystkie drzwi na 3 spusty i poszedł do domu.
Jednak teraz w jednym z okien  paliło się światło. Grupka ludzi w ciemnych ubraniach z kominiarkami na twarzy majstrowała coś w labolatorium profesora.

Pierwszy włamywacz: Ha! Zobaczymy, czy ta ofiara będzie się tak wywyższać, jak jutro dostanie od profesora figę z makiem, a ja będę miał to, na co zasłużyłem.

Drugi włamywacz: Zamknij się głąbie. W każdej chwili ktoś może nas tu znaleźć, bo oczywiście nie dość, że potrzebujesz światła do pracy, to jeszcze drzesz się jak opętany.

Pierwszy włamywacz: Sorki. Dobra, zwijamy się, już skończyłem. To, że nie jestem najlepszy w tresowaniu Holomonów, nie znaczy, że nie znam się na niczym- w komputerach nikt mnie nie opyka.

Drugi włamywacz: Dobra, dobra, już się tak nie przechwalaj. Skończyłeś, to spadamy.

Pierwszy włamywacz wyłączył maszynę profesora, przy której majstrował, po czym po kolei, zaczynając od dwóch, którzy stali na czatach, opuścili pomieszczenie, tak, jak się do niego dostali- przez okno w szatni obok labolatorium, które zostawili wcześniej, za dnia, uchylone, aby łatwiej im było otworzyć je szeroko i dzięki temu nie zostawić żadnych śladów włamania.


***
 Mama Tiza: Tiz, synku! Wstałeś już? Luft do ciebie przyszedł.

Oczywiście Tiz jeszcze nie wstał. Zaspał, gdyż nie mógł zasnąć tej nocy i udało się to mu dopiero nad ranem. Na wołanie mamy zerwał się na równe nogi i czym prędzej włożył na siebie ubranie, nie patrząc nawet na rozczochrane włosy. Zbiegł szybko na dół, przywitał się z mamą (tata był dziś w sali pełniąc dyżur lidera), wziął w rękę paczkę ze śniadaniem, które mu przygotowała i razem z Luftem, swoim kumplem z klasy, wyszedł z domu, aby udać się na ceremonię zakończenia nauki.

Luft: Byś się chociaż uczesał ziomek.

Tiz <orientując się, że ma zupełnie rozczochrane włosy>: Kurcze, zapomniałem w tym pośpiechu. Co zrobić, teraz tak się nosi.

Luft: Haha może i tak, ale na zakończenie nauki wypada się trochę ulizać.

Tiz: Oj tam, nie ma co, ważne, że zdążymy na czas.

Powiedziawszy to, Tiz trochę przyśpieszył. Luft dotrzymywał mu kroku.

Luft: Co teraz zamierzasz Tiz? Znaczy w najbliższej przyszłości?

Tiz: Ruszę w podróż po regionie, pokonam liderów, wygram ligę i zostanę Mistrzem Regionu Aiuga haha. A ty?

Luft: Ja chcę zostać hodowcą, jak mój tata. Chyba narazie zostanę na farmie, żeby się od niego uczyć.

Tiz: Zostaniesz? Szkoda, myślałem, że razem ruszymy w podróż.

Luft: Hmm... No nie wiem, zobaczymy.

***

Ceremonia zakończenia nauki w Holoschool, jak to ceremonia- była nader nudna i wydawała ciągnąć się w nieskończoność. Odbywała się ona, jak co roku, na stadionie walk, na którym dzień wcześniej odbył się turniej.
Tiza trochę zasmuciło, gdy przyszli z Luftem w to miejsce, jednak od razu poweselał na myśl, że wystarczy tylko przetrwać nudne kazanie profesora Dowa o tym, jaką to odpowiedzialność podejmują i ile mają przed sobą możliwości, by w końcu otrzymać wymarzonego stworka.Od samego rana myślał właściwie tylko o tym, jak to będzie podróżować, trenować i walczyć ze swoim Firock'iem u boku, a myśli te potęgowały się tym mocniej, im bliżej było do końca ceremonii.

W końcu nastała wielka chwila. Profesor zakończył przemowę, udał się w stronę swojego labolatorium, a absolwentom kazał ustawić się przed drzwiami w kolejności ustalonej podczas turnieju. Tiz stanął na drugim miejscu, tuż za Ferem, z niecierpliwością czekając jego wyjścia, aby przekonać się, czy dostanie to, o czym marzył, czy jednak ognisto-ziemny stworek przejdzie mu koło nosa.
Miał szczęście. Fer wyszedł z trzymającej się jego ramienia małej kałamarnicy. Tiz tak się zagapił ze szczęścia na małego fioletowo-niebieskiego stworka, że zapomniał, iż to jego kolej, czego nie omieszkał wypomnieć mu rywal.

Fer: Na co czekasz frajerze- twoja kolej. Idź do profesora, a nie gapisz się z zazdrością na mojego Squido

Tiz <momentalnie przytomniejąc>: Wcale się nie gapię i na pewno nie z zazdrością! Zaraz sam zobaczysz.

Fer: Haha, no dobra- aż poczekam.

Zostawiwszy go za sobą, Tiz dziarsko otworzył drzwi i wkroczył do labolatorium profesora. Choć z zewnątrz wyglądało na ogromne, w środku nie było zbyt dużo miejsca, choć może tak się tylko wydawało przez wielorakie maszyny poustawiane praktycznie w każdym miejscu. Po środku stało oczywiście biurko profesora, a za nim maszyna, która najbardziej interesowała Tiza- Holotransfer, w którym wybierało się startery.

Tiz: Dzień dobry, Panie Profesorze.

Profesor Dow: Witaj Tiz. Na wstępie serdecznie gratuluję ukończenia Holoschool i to z wyróżnieniem. Oto twój certyfikat trenera i Holodex- oczywiście najnowszy model- oprogramowanie 10.1, nieograniczony dostęp do Holo-banku, skaner, telefon, funkcje bitewne, miejsce na Super-Kamień i Kamień-S, jeśli takowe mieć będziesz, no i oczywiście 6 slotów na Holomony. Weź go proszę, i włóż do Holotransfera, po czym wybierz swojego pierwszego Holo-partnera.

Tiz schowawszy certyfikat do kieszeni, wziął Holodex od profesora i podekscytowany ruszył w stronę wielkiej maszyny, za jego plecami. Włożył doń swój Holodex i czekał, ale nic się nie działo.

Profesor Dow: Teraz kliknij włącznik, oczywiście.

Tiz, trochę zmieszany swoim roztargnieniem, kliknął włącznik i maszyna zaczęła działać. Holodex nowego trenera został przez nią przeskanowany, po czym... "wystąpił błąd- przyznanie startera niemożliwe"- zakomunikowała maszyna.

Tiz <bardzo zdenerwowany>: Profesorze? Co się stało? Czemu nie mogę wybrać startera?

Profesor Dow: Nie mam pojęcia- wcześniej nam się coś takiego nie zdarzało. Poczekaj chwilę.

Podszedł do maszyny i zaczął coś w niej grzebać, jednak mimo szczerych chęci, błąd nadal wyskakiwał, a co ciekawe- tylko przy Holodexie Tiza. Profesor przesłał jego dane do innego Holodexu, ale mimo to błąd ciągle wyskakiwał. Dla pewności Profesor włożył swój Holodex- teraz maszyna działała bez zarzutu.

Profesor Dow: Nie wiem, co tutaj jest nie tak i teraz raczej nie dam rady tego naprawić, przynajmniej nie od razu. Przepraszam Tiz, musisz poczekać- przyjdź do mnie jeszcze raz, gdy wszyscy odbiorą swoje startery- wtedy nad tym pomyślimy.

Tiz, zdołowany tym, że będąc już tak blisko, stracił właśnie szansę na wymarzonego stworka- jaka bowiem jest szansa, że nikt inny go nie wybierze, kiedy każdy może wybrać tylko 1 Holomona z danego gatunku- wyszedł z labolatorium ze spuszczoną głową.

Fer: I co frajerze- gdzie ten twój super Holomon? Nie ma? Profesor stwierdził, że nie zasłużyłeś, czy co? Heh, dobra, ja spadam. Czas zacząć trenować, by zostać mistrzem.

Fer ulotnił się dość szybko, a Tiz jeszcze szybciej stanął na samym końcu kolejki złożonej z kilkudziesięciu osób. Nie obyło się bez szumu szeptów i częstych spojrzeń w jego kierunku. Zapowiadało się bardzo długie oczekiwanie...

Luft: Ej Tiz, co się stało? Czemu tu stoisz, zamiast trenować już ze swoim Holomonem?

Zaczepił go kumpel, wracający właśnie od profesora Dowa. Sam doszedł w turnieju aż do ćwierćfinałów, więc miał jeszcze spory wybór.

Tiz: Ehh... Jakiś błąd systemu. Holotransfer nie chce mi przyznać transfera. Profesor obiecał się tym zająć jak tylko rozda wszystkim innym startery- czyli raczej nici z Firocka.

Luft <klepiąc kumpla po ramieniu>: Szkoda stary, współczuję- wiem, jak chciałeś tego stworka.

Tiz: A ty  jakiego w końcu wybrałeś?

Luft <klikając w ekran swojego Holodexu>: Proszę bardzo, oto Leafy.

Z nadgarstka Lufta wystrzelił promień, a w nim pojawił się mały stworek wyglądem przypominającym małą gałązkę stojącą na dwóch nóżkach, z uśmiechniętą buźką, nad którą prezentował się duży zielony liść.

Luft: Zawsze chciałem go mieć. Wiesz, że może ewoluować na wiele sposobów?

Tiz: Tak, z tego co wiem, ma 3 stadia ewolucyjne, ale 3 można spotkać w 7 formach, w zależności od drzewa, przy jakim w nie ewoluował.

Luft: Dokładnie tak! Także moim pierwszym celem, jako hodowcy, będzie doprowadzenie tego malucha właśnie do 3 stadium ewolucyjnego.

Tiz: No i super- ciekawy wybór- moje gratulacje.

Luft <chowając stworka w Holodexie>: Dzięki. Lecę do domu pochwalić się rodzicom, a tobie życzę powodzenia- może coś ciekawszego niż Firock ci się jeszcze trafi, kto wie.

Tiz <trochę smutniejąc na wspomnienie Firocka>: Ehh no może masz rację, dzięki, narazie.

Luft: Narka!

***

W końcu, po ponad godzinie czekania, kolejka się skończyła i Tiz stał już sam przed drzwiami profesora. Gdy wszedł, profesor powitał go z takim samym uśmiechem, jak za pierwszym razem.

Profesor Dow: Witaj ponowie Tiz! Mam dobrą i złą wiadomość. Od której zacząć?

Tiz <przeczuwając najgorsze>: Od złej proszę.

Profesor Dow: Wygląda na to, że ktoś majstrował przy Holotransferze- chyba nie chciał, abyś mógł wybrać swojego startera. Nie wiesz kto to może być?

Tiz: Hmm... Nie wiem. Znalazłoby  się kilku kandydatów, to prawda, ale chyba żaden z nich nie posunąłby się do czegoś takiego. Chociaż może... Nie, nie będę nikogo bezpodstawnie oskarżał.

Profesor Dow: I to właśnie w tobie lubię chłopie! Tak czy siak, sam spróbuję się tego dowiedzieć. Poza tym mam też dobrą wiadomość, jak już wspominałem- udało mi się naprawić błąd i zachować dla ciebie ciekawego startera, którego już zarejestrowałem w twoim Holodexie- sprawdź go <wręczając Tizowi urządzenie>, proszę.

Tiz <podekscytowany wziął szybko Holodex i założył go sobie na rękę>: Dziękuję.

Zaraz wyciągnął rękę przed siebie, kliknął na ekran i przed nim, w świetle laserowego promienia, stanął jego własny starter.

Tiz, gdy tylno nań spojrzał, od razu znacząco posmutniał. Nie był to Firock, ani trochę. Stał przed nim, drżąc na całym ciele i patrząc na niego szeroko otwartymi oczyma, mały gołąbek z połówką jajka na kuperku, z której wystawały 2 nóżki.

Profesor Dow: To oczywiście Pidegick, sprawdź go w Holodexie.

Tiz spojrzał na Holodex, nakierował go na stworka, kliknął skanowanie i urządzenie przemówiło:

Holodex:
Pidegick- Holomon strachliwy wróbelek. Boi się praktycznie wszystkiego, a przez to nawet nie wyszedł w całości z jajka, z którego się wykluł. Nieufny. Typ: latający. Poziom mocy: 5. Trener: Tiz. Poziom przywiązania:1.

Pidegick przestraszony zaczął uciekać szukając schronienia. Tiz czym prędzej użył Holodexu i wycofał stworka.

Profesor Dow: No cóż, nie jest to najprostrzy do trenowania Holomon, ale ktoś tak utalentowany jak ty na pewno da sobie radę. Zresztą co ja ci tu- zapytaj swojego ojca.

Tiz miał już wychodzić, ale wspomnienie o ojcu o czymś mu przypomniało.

Tiz: Jeszcze raz dziękuję profesorze. Choć od zawsze chciałem Firocka, tym również zajmę się jak należy- w końcu starter, to starter. Ale mam do pana jeszcze jedno pytanie, jeśli można?

Profesor Dow: Tak, Tiz?

Tiz: Pamiętam, że gdy byłem mały, często pan do nas zaglądał w odwiedziny. Tata wspominał, że się przyjaźniliście. Dlaczego już pan nas nie odwiedza?

Profesor Dow <wyraźnie zmieszany>: Cóż... to długa historia. Wiesz jak to dorośli. Może kiedyś sam się dowiesz.

Tiz: Heh, tata odpowiedział mi prawie dokładnie to samo.

Profesor Dow: No widzisz chłopie. Tego się trzymajmy. Powodzenia w realizowaniu marzeń, do widzenia Tiz.

Tiz: Do widzenia, panie profesorze.

***
Tiz, mimo smutku po "stracie" Firocka, dość szybko się z tym pogodził, widząc swojego startera. Jaki był, taki był, ale ważne jest właśnie to, że po prostu był. Może i mały, strachliwy, nieufny, ale w końcu jego własny. Tiz postanowił przyjąć to "wyzwanie" i wytrenować swojego stworka na najlepszego z najlepszych. W końcu tyle już mu się przykrych rzeczy przytrafiło w ostatnim czasie, że teraz może być już tylko lepiej, czyż nie?

No niestety, życie szybko zweryfikowało to, iż się mylił. Kiedy tylko wyszedł przed szkołę, zrazu obstąpiła go banda chłopaków w jego wieku. To oczywiście grupa Fera, którzby inny...

Fer: Jak tam, frajerze, profesor jednak dał ci startera? No pokaż, pokaż, co tam masz.

Kelin: Właśnie ofiaro. Może zawalczymy? I ostrzegam, nie traktuj tego jako pytanie.

Poczym wyciągnął przed siebie rękę z Holodexem, nacisnął na ekran i przed nim, w strudze światła, pojawił się nieduży czarny stworek, wyglądający jak dzieciak w za dużej bluzie. Jego twarz zakrywał duży kaptur, wydać było tylko szeroko uśmiechnięte złowrogo usta, dłonie wystające z "rękawów" kończyły się 3 długimi palcami, a z tyłu, spoda "bluzy" wystawał długi, podobny do kabla ogon zakończony wtyczką USB.

Holodex: Hackid, Holomon- hakujący dzieciak. Uwielbia się chować, lubi płatać ludziom i Holomonom różne figle z ukrycia. Typ: cybernetyczno-mroczny. Poziom mocy: 5. Trener: Kelin. Poziom przywiązania: 5.

Tiz: No tak, holomon haker. Co innego mógł wybrać taki komputerowiec jak ty.

Kelin: Co racja, to racja. A teraz pokazuj swojego ofiaro.

Tiz wyciągnął rękę przed siebie, po czym w strumieniu światła pojawił się mały gołąbek. Zadrżał, zobaczywszy bandę chłopaków i czarnego stworka przed sobą, po czym skulił się ze strachu, nie znajdując drogi ucieczki.

Kelin: Hahaha co za ofiara. Jaki trener, taki Holomon. Dobra, zobaczmy, czy na cokolwiek go stać. Hackid, użyj uderzenia.

Stworek posłusznie podbiegł do gołąbka i nimten zdążył się ruszyć, uderzył go dłonią, po czym gołąbek przeturlał się w stronę Tiza i zapiszczał głośno. Trener momentalnie schylił się i objął ptaszka, próbując go uspokoić.

Kelin: Hej, co to ma być. Puść go, to jeszcze nie koniec walki.

Tiz: Dla mnie koniec, spadajcie stąd.

Kelin: Chyba w twoich snach. Nie chcesz się odsunąć, to nie. Hackid, porażenie.

Stworek jak na załowanie podniósł ogon, z którego końca wystrzelił prosto w Pidegick'a wiązkę prądu. Tiz, widząc, że nie zdąży wycofać Holomona, ale nie chcąc, by coś mu się stało, zakrył go przed atakiem, przyjmując go na siebie. Bolało... i to bardzo. Ważne jednak, że gołąbek był cały.

Fer: Dobra, Kelin spadamy, ta walka i tak nie ma sensu.

Kelin: Co prawda to prawda. Z takimi ofermami nie ma co walczyć. To tylko strata czasu. Ale przynajmniej wie już, kto tu jest lepszy. <Klikając w ekran Holodexu> Hackid wracaj.

Tiz, cały obolały po przyjetym ataku, podniósł się, gdy banda już sobie poszła. Otrzepał się, po czym wycofał do Holodexu wpatrzonego w niego, choć wciaż drżącego na całym ciele gołąbka.

Holodex: Aktualizacja! Odnotowano wzrost przywiązania Pidegicka z poziomu 1. na poziom 10.

Tiz lekko się uśmiechnął, ale po chwili znów pojawił się na jego twarzy grymas bólu. Musi chwilę odpocząć, ale najpierw wróci do domu.

                                                                          ***

 Mama, widząc, w jakim stanie wrócił jej syn, od razu pośpieszyła do niego z lekarstwami. Ojciec również był zaniepokojony. Tiz opowiedział im wszystko, po czym poszedł się zdrzemnąć, żeby trochę odpocząć, po swojej pierwszej holomonowej "przygodzie".

Gdy wstał, spostrzegł, że ktoś na niego patrzy. To tata stał w drzwiach i przyglądał się synowi.

Ojciec: No w końcu wstałeś. Spałeś ponad 2 godziny chłopie. Nieźle cię tam wymęczyli, a to dopiero początek przygody. Nawet jeszcze nie wyruszyłeś.

Tiz <zmieszany>: No tak, komu w drogę, temu czas haha.

Ojciec: Idź synu i pamiętaj, że razem z mamą jesteśmy z ciebie dumni. Ona co prawda, nie podróżowała, wybrała naukę zamiast Holomonów, ale ja pamiętam, jakie to ekscytujące zostać trenerem, dostać pierwszego stworka i wyruszyć z nim w podróż po regionie. Mówiłem ci już kiedyś, jakiego stworka dostałem na startera?

Tiz: Nie, chyba o tym nie gadaliśmy. Pewnie jakiegoś walczącego, w końcu taki typ sali prowadzisz.

Ojciec: No... nie do końca haha. Kiedyś sami nie wybieraliśmy, tylko odbywało się losowanie i każdemu z góry zostawał przydzielony Holomon- tak jak i tobie dzisiaj. Nie dostałem typu walczącego, choć takiego chciałem. Trafił mi się holomon-ptak, Pidegick. <Widząc zdumienie na twarzy syna> Dokładnie tak jak tobie. Widzisz, mimo, że nie jest zbyt silny, ani odważny, gdy nawiążesz z nim nić porozumienia, w końcu przyjdzie i zaufanie, a z nim wielka siła. Sam z resztą zobaczysz. Także dbaj o niego, a owoce niedługo się pojawią.

Tiz <w świetnym humorze>: Dobrze tato. Tak właśnie zrobię. Chciałem Firocka, ale ten też jest fajny. W końcu każdy Holomon może stać się silnym, kiedy tylko się o niego dobrze zadba.

Ojciec: Dokładnie tak synu.

W tym momencie do pokoju weszła mama chłopaka, przerywając obojgu męską rozmowę.

Mama: Tiz, przyszedł do ciebie Luft. Czeka w salonie.

Tiz:
Ok, już idę.

Po czym rodzice wyszli z pokoju, a on za nimi.

Luft: Dzień dobry panie Netemloirov, siemka Tiz. Jak tam twój starter?

Tiz <mrógując porozumiewawczo do taty>: Najlepszy z możliwych.

Luft: Hoho, czyli jednak Firock?

Tiz: Nie, Pidegick haha.

Po czym pokazał kumplowi startera, który widząc nowe otoczenie, skulił się ze starchu.

Luft:
Tego malucha nazywasz najlepszym? No proszę, komuś się chyba pozmieniało.

Tiz: Może trochę haha

Luft: Tak czy inaczej nie tylko po to tu przyszedłem. Wspólnie z tatą postanowiliśmy, że aby być dobrym hodowcą, powinienem wyruszyć w podróż, żeby nabrać więcej wiedzy o Holomonach i doświadczenia. Poza tym chcę dobrze wytrenować Leafy'ego. Co ty na to, żebyśmy ruszyli razem?

Tiz <uśmiechając się szeroko>: Dla mnie bomba. To kiedy ruszamy?

Luft <wskazując na swój plecak>: Choćby zaraz.

Tiz: Ok, poczekaj chwilę.

Poleciał do swojego pokoju, po spakowane rzeczy.
Zaraz potem wychodzili z domu, żegnając się z rodzicami Tiza.

sobota, 22 września 2018

1. Turniej Absolwentów Holoschool

Fer: Rateel użyj ciachania!

Szaro-bury szczur z wielkimi stalowymi kłami posłusznie skoczył w kierunku dużej, wznoszącej się w powietrzu, brązowej muchy oblepionej tu i ówdzie grudkami błota, rozwierając swą ogromną paszczę tak, jakby chciał ją połknąć.

Tiz: Unik Mudly, a następnie bomba błotna!

Mucha, jak na zawołanie, odfrunęła nieznacznie w bok unikając przeciwnika i odwracając się w jego stronę, wystrzeliła w niego grudy błota. Szczur został trafiony- z głośnym hukiem upadł na ziemię. Lekki uśmiech zdał się przemknąć po twarzy trenera Mudly'a.

Sędzia: Rateel jest niezdolny do walki.

"Już tak blisko. Jeszcze tylko 1 dzieli mnie od mistrzostwa"~pomyślał Tiz ekscytując się jeszcze bardziej, niż dotąd.

Komentator: Nasi finaliści idą łeb w łeb, a właściwie Holomon w Holomona. Obu zostało już tylko po jednym stworku. Kto z nich okaże się lepszy?

Fer: Heh zaraz zobaczycie, kto jest tu najlepszy... Wybieram cię Hypweb!

Trener podniósł rękę i z urządzeniu na jego nadgarstku wystrzeliła wiązka energii, na końcu której pojawił się przedziwny stworek. Wyglądem przypominał pająka, stał na 4 odnóżach, 2 krótsze, trzymał pod głową, a między ostatnią parą, którą wznosił ku górze, rozpięta była pajęczyna.

Tiz: Zatem Hypweb... niedobrze ("bardzo niedobrze, gorzej chyba być już nie mogło..."). To twój naturalny wróg, Mudly- uważaj. Ale to nic, damy radę! Użyj bomby błotnej jeszcze raz.

Mucha, ośmielona słowami trenera, jak na zawołanie wystrzeliła w kierunku pająka kilka grud błota.

Fer <machając lekceważąco ręką na przeciwnika>: Heh amatorszczyzna... Hypweb, odbij to.

Pająk ustawił się naprzeciw ataku i używając swojej pajęczyny, odbił wszystkie grudki błota w kierunku Mudly'a. Mucha została trafiona, lecz nie zrobiło to na niej większego wrażenia.

Fer: Teraz moja kolej. Czas pokazać, kto tu rządzi. Hypweb użyj hipnozy.

Wszystkie oczy pająka zaświeciły się, a jego pajęczyna wydawała sie zacząc wirować. Tiz skrzywił się widząc to. Skrzydła Mudly'a, dotąd szybko trzepoczące w powietrzu, zaczęły zwalniać, aż Holomon opadł na ziemię. Zasnął.

Komentator: Tiz ma kłopoty. Jeśli szybko nie obudzi swojego stworka, juz po nim.

Tiz: O nie! Mudly wstawaj, szybko, obudź się!

Niestety, mucha wydawała się nie słyszeć krzyczącego doń trenera. Leżała cały czas na ziemi, poruszając się lekko przez sen.

Fer: Hypweb, kończy to. Pożeracz snów!

Oczy pająka zabłysnęły raz jeszcze, a jego przeciwnik zaczął świecić, po czym ta poświata przefrunęła z niego do pajęczyny Hypweba i w niej zniknęła. Mucha przestała się ruszać. Zemdlała.

Sędzia: Mudly jest niezdolny do walki, a to oznacza, że walkę wygrywa Has!

Obydwoje trenerzy, jeden z wyrazem zadowolenia, drugi z wyraźnym smutkiem na twarzy, wyciągnęli przed siebie ręce z holodexami i przywołali doń swoje Holomony.

Komentator: Koniec zaciekłego meczu. To oznacza, że MistrzemTurnieju Absolwentów Holoschool zostaje w tym roku Fer Zesomarlof. Drugie miejsce, równie zasłużenie zajmuje Tiz Netemloirov. Gratulacje Panowie, dobra robota!

***

Tiz jednak nie wydawał się zadowolony z tego faktu. Pospieszne ściągnął z ręki i oddał sędziemu używany w walce Holodex i udał się w kierunku szatni. Był załamany. Tak bardzo się starał, tak blisko był wygranej, a jednak Fer jak zwykle go wyrolował. Zawsze był lepszy, nie wiadomo jak by się Tiz nie starał. Choć raz miał okazję go pokonać i to jaką! Tak blisko tego był. Niestety jak zwykle zawiódł na całej linii...

Już jutro odbędzie się oficjalna ceremonia zakończenia roku w Holoschool. To oznacza dla jego rocznika koniec nauki, odebranie swojego pierwszego Holomona i wyruszenie w podróż po regionie, aby spełniać swoje marzenia wraz z Holomonami.

Marzeniem Tiza od zawsze było zostanie Mistrzem Regionu Aiuga. Aby tego dokonać, musi pokonać 8 wybranych spośród 16 liderów sal Aiugi, zakwalikować się dzięki temu do Ligi Aiugi, wygrać ją, pokonać w walkach 1v1 wszystkich 16 liderów w Pałacu Chwały, by w końcu zmierzyć się w walce 6v6 z aktualnym Mistrzem Regionu Aiuga. Jeśli i go pokona, zdobędzie ten tytuł.

"Jak mam jednak zostać mistrzem, kiedy nie potrafi nawet wygrać głupiego szkolnego turnieju"- myślał, załamując się coraz bardziej.

W tym momencie zauważył przez okno, że do szatni zbliża się banda Fera z nim samym na czele. Nie czekając długo chwycił swój plecak i ruszył do drzwi. Może zdąży ich jeszcze wyminąć. Niestety, stali już pod drzwiami.

Jeden z nich, prawa ręka Fera- Kelin, od razu zaczął mu przygadywać:

Kelin: O! Jest i on- wielki przegrany. Co za ofiara losu...

Tiz <patrząc mu prosto w oczy, mimo przepełniajacego go smutku>: Kto to mówi! Ty sie nawet nie wyszedłeś z grupy. Spójrz najpierw na siebie... ofiaro.

Kelin <czerwieniejąc>: Osz ty! Jak ci zaraz...

Z grymasem złości ruszył z pięściami na Tiza. Jednak nie dotknął go nawet, gdyż ruchem ręki powstrzymał go Fer.

Fer: Daj mu spokój Kelin. On ma rację. Poza tym, że jest gorszy ode mnie, ciebie zmiótłby z palcem tam, gdzie słońce nie dochodzi.<patrząc wyzywająco na Tiza> Co nie zmienia faktu, że jest frajerem, który nie rozumie, gdzie jego miejsce- przy tatusiu, jako jego pomoc. Go też zniszczę- w końcu jaki syn taki ojciec. To ja będę mistrzem!

Kelin: Grr... Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Zobaczymy jutro na rozdaniu, ofiaro.

Powiedziawszy to prosto w twarz Tizowi, wyminęli go, Kelin oczywiście nie omieżchły szturnąć go barkiem i wraz z resztą brygady weszli do szatni. Tiz, wkurzony na maksa, w poczuciu jeszcze większego upokorzenia, nie czekał- pobiegł czym prędzej do domu "jak ostatnia ofiara".

***

Rodzice powitali go z uśmiechami na twarzach. Już wiedzieli, a jakże. Zawsze wszystko wiedzieli. Tata miał więc swoje sposoby na zdobywanie informacji- był jednym z 16 liderów regionu Aiuga. Objął to miejsce w pobliskim mieście kilka lat temu. Zdawał się być jednym z najlepszych. Tiza przygniatało to jeszcze bardziej- "jak syn lidera mógł nie wygrać szkolnego turnieju?"
Mimo to ojciec był dumny z syna. Wraz z mamą przygotowali dla niego uroczysty obiad, podczas którego ciagle chwalili syna. Po posiłku Tiz szybko uciekł do swojego pokoju. Jego ojciec, widząc przygnębienie na jego twarzy, poszedł za nim.

Ojciec Tiza: Hej, synu! Co to za smutna mina? Jesteś już tylko o krok od rozpoczęcia największej przygody twojego życia i zostania Mistrzem Regionu. To chyba czas na radość a nie smutek?

Tiz: Tia... mistrzem. Jak taki frajer jak ja, który nie potrafi nawet wygrać szkolnego turnieju, może zostać Mistrzem Regionu?

Ojciec: Ej no... Jedna porażka o niczym nie świadczy. Powinieneś to wiedzieć, synu. Szkolne Holomony to nie to samo co własne...<widząc, że nie poprawił tym humoru syna, dodał> Poza tym powiem ci coś w sekrecie- ja też nie wygrałem swojego szkolnego turnieju, a zobacz- mimo to zostałem liderem sali.

Tiz <bardzo zaskoczony>: Co?! Jak to- nie wygrałeś? Ty?

Ojciec: Ano ja, haha. Twój profesor okazał się ode mnie lepszy. Co zrobić. Było minęło.

Tiz: Zaraz... Profesor Dow cię pokonał? Jak to możliwe, przeciez on nawet nie jest trenerem Holomonów?

Ojciec: No teraz już nie, ale kiedyś, zanim wybrał drogę naukowca, był w tym świetny. Był moim partneremwalk- tak się nazywaliśmy. Trenowaliśmy razem od samego początku. Szliśmy łeb w łeb. W szkolnym turnieju oboje doszliśmy do finału i akurat to on okazał się wtedy trochę lepszy.
Potem jednak to mi szło lepiej, nie chwaląc się, haha.
W końcu, kilka lat temu, on postanowił zostać profesorem, a ja dostałem angaż na lidera sali. Tak więc, jak widzisz synu, głowa do góry, jeszcze wszystko przed tobą. Zacznij się już pakować, żebyś niczego nie zapomniał.

Po skończeniu swojej historii ojciec postanowił zostawić syna samemu, aby ten mógł w spokoju się pakować. Jednak Tiz czuł, że musi jeszcze o coś zapytać. Coś, nad czym od dawna się zastanawiał:

Tiz: Tato? Skoro Profesor Dow to twój przyjaciel, dlaczego się nie spotykacie? Pamiętam, że gdy byłem mały, często do nas przychodził w odwiedziny, jednak od kilku lat tutaj nie zagląda.

Ojciec <zmieszany>: Ehh... to długa historia. Jak to z dorosłymi bywa... Może kiedyś ci opowiem.

Ojciec zostawił go samego wychodząc szybciej, niż skończył mówić. Tiz, z poprawionym już humorem, ale i zaciekawieniem wywołanym wspomnieniem profesora Dowa, wyciągnął torbę i zaczął doń pakować najpotrzebniejsze rzeczy.
Już jutro jego wielki dzień!

Moje autorskie opowiadanie Fakemon!

Witajcie!

Od dawna interesuję się Pokemonami- oglądam kolejne serie anime, czytam komiksy, gram w różne gry, śledzę wydarzenia z nimi związane! No po prostu jestem takim ot pokemonowym zapaleńcem :D

Nieraz w internecie napotykam fanowskie wersje opowieści ze świata Pokemon. Czy to całkiem nowe Fakedexy (Fakemonami nazywa się nieorginalne Pokemony, stworzone przez fanów) na instagramie, czy też świetne opowiadania Fakemon na różnych blogach itp.
Dlaczego więc i ja nie miałbym stworzyć czegoś swojego w tym temacie?

Lubię pisać, napisałem już kilka krótkich opowiadanek, a także dużo dużo wierszy :D
Teraz przyszedł czas na coś większego, mianowicie całą historię z podróży po jednym z regionów :D

Co mogę wam obiecać?
1)Wiele nowych i ciekawych Holomonów (moja wersja Pokemonów)
2)Zupełnie nowy region z zupełnie nowymi zasadami
3)Nowe typy i ataki (np. typ dźwiękowy i ataki dwutypowe)
4)Nowe sposoby ewolucji (np. poprzez fuzję)
4)Super-ewolucje
5)S(uper)-ataki
6)Świetna, wielowątkowa historia z wieloma barwnymi bohaterami
7)Oczywiście będzie i zły Team, a jakże :D Jednak nie bd on tak upierdliwy jak Zepsół R.

Zatem do zobaczenia już niedługo!

Z pozdrowieniami,
Reb

P.S. Posty z kolejnymi cześciami opowiadania postaram się publikować regularnie- ok. co tydzień, max. co dwa tygodnie- zależnie od obowiązków pozablogowych oraz waszej aktywności na blogu :D
 
P.S.S.Do tego oczywiście poza postami z kolejnymi odcinkami opowiadania będą pojawiać się inne- dotyczące postaci, miejsc, wydarzeń z opowiadania, a także uzupełniane będą na bieżąco podstrony, które możecie zobaczyć u góry strony :D
 
P.S.S.S. Może pojawią się też rysunki danych Holomonów, bohaterów, miejsc- jednak nie mogę wam tego obiecać, gdyż nie mam zbyt dużego talentu i doświadczenia jeśli o rysowanie chodzi, szczególnie komputerowe, dlatego raczej nie oczekujcie niczego spektakularnego, jeśli już ;)