Po ukończeniu 8-letniej szkoły podstawowej rozpoczętej w wieku 5 lat, uczniowie z Aiugi mają kilka opcji do wyboru- iść na studia nie związane z Holomonami, tj. medycyna, prawo, pedagogika itp., zakończyć edukację i zacząć pracować lub też podjąć 3-letnią naukę w Holoschool, po ukończeniu której posiadać będą podstawową wiedzę na temat opieki nad Holomonami- trenowania, hodowania, leczenia, walczenia z ich udziałem.
Duża część uczniów chce oczywiście iść do Holoschool, jednak nie jest to takie proste. Trudno się do niej dostać, trzeba spełnić kilka wymagań (m.in. bardzo dobre wyniki w nauce w szkole podstawowej), jest tam ograniczona liczba miejsc, a co roku kandydatów na jedno co najmniej kilku, mimo, iż po jej ukończeniu można równie dobrze iść na studia, tak jak i bez niej.
Jednak co innego przyciąga uczniów- po ukończeniu Holoschool mogą oni wyruszyć w tradycyjną podróż po regionie, łapać i trenować Holomony, walczyć o odznaki w salach liderów, zakwalifikować się do Ligi Aiugi, brać udział w innych licznych turniejach i konkursach z Holomonami związanymi. Mogą też podjąć się pracy hodowcy, holomonowego lekarza itp.
Po 3 latach nauki odbywa się Turniej Absolwentów Holoschool, w którym wyłonieni zostają najlepsi uczniowie z danego roku. Następnego dnia po zakończeniu turnieju odbywa się uroczysta ceremonia zakończenia nauki w Holoschool, podczas której uczniowie otrzymują certyfikaty trenera, Holodexy i wybierają (w kolejności od najlepszego do najgorszego na podstawie wyników w turnieju) swoje pierwsze Holomony, tzw. startety, z którymi rozpoczną podróż po regionie.
Taka też ceremonia odbędzie się jutro, a podczas niej, znany już nam Tiz dostanie swojego pierwszego Holomona.
Od dawna upatrzył sobie jednego- Firocka, Holomona-ognisty kamień typu ognisto-ziemnego. Przed nim wybierać będzie tylko Fer, więc ma dużą nadzieję, że dostanie to, czego chce.
Tymaczasem skończył się już pakować, uzbierał się tego wszystkiego spory plecak podróżny, a teraz leży już w łóżku i próbuje zasnąć, jednak podekscytowanie trochę mu to utrudnia.
***
Późno w nocy nikogo nie było w Holoschool. Profesor, gdy zapadł zmrok, skończył swoją pracę na dziś, pozamykał wszystkie drzwi na 3 spusty i poszedł do domu.
Jednak teraz w jednym z okien paliło się światło. Grupka ludzi w ciemnych ubraniach z kominiarkami na twarzy majstrowała coś w labolatorium profesora.
Pierwszy włamywacz: Ha! Zobaczymy, czy ta ofiara będzie się tak wywyższać, jak jutro dostanie od profesora figę z makiem, a ja będę miał to, na co zasłużyłem.
Drugi włamywacz: Zamknij się głąbie. W każdej chwili ktoś może nas tu znaleźć, bo oczywiście nie dość, że potrzebujesz światła do pracy, to jeszcze drzesz się jak opętany.
Jednak teraz w jednym z okien paliło się światło. Grupka ludzi w ciemnych ubraniach z kominiarkami na twarzy majstrowała coś w labolatorium profesora.
Pierwszy włamywacz: Ha! Zobaczymy, czy ta ofiara będzie się tak wywyższać, jak jutro dostanie od profesora figę z makiem, a ja będę miał to, na co zasłużyłem.
Drugi włamywacz: Zamknij się głąbie. W każdej chwili ktoś może nas tu znaleźć, bo oczywiście nie dość, że potrzebujesz światła do pracy, to jeszcze drzesz się jak opętany.
Pierwszy włamywacz: Sorki. Dobra, zwijamy się, już skończyłem. To, że nie jestem najlepszy w tresowaniu Holomonów, nie znaczy, że nie znam się na niczym- w komputerach nikt mnie nie opyka.
Drugi włamywacz: Dobra, dobra, już się tak nie przechwalaj. Skończyłeś, to spadamy.
Pierwszy włamywacz wyłączył maszynę profesora, przy której majstrował, po czym po kolei, zaczynając od dwóch, którzy stali na czatach, opuścili pomieszczenie, tak, jak się do niego dostali- przez okno w szatni obok labolatorium, które zostawili wcześniej, za dnia, uchylone, aby łatwiej im było otworzyć je szeroko i dzięki temu nie zostawić żadnych śladów włamania.
***
Mama Tiza: Tiz, synku! Wstałeś już? Luft do ciebie przyszedł.
Oczywiście Tiz jeszcze nie wstał. Zaspał, gdyż nie mógł zasnąć tej nocy i udało się to mu dopiero nad ranem. Na wołanie mamy zerwał się na równe nogi i czym prędzej włożył na siebie ubranie, nie patrząc nawet na rozczochrane włosy. Zbiegł szybko na dół, przywitał się z mamą (tata był dziś w sali pełniąc dyżur lidera), wziął w rękę paczkę ze śniadaniem, które mu przygotowała i razem z Luftem, swoim kumplem z klasy, wyszedł z domu, aby udać się na ceremonię zakończenia nauki.
Luft: Byś się chociaż uczesał ziomek.
Tiz <orientując się, że ma zupełnie rozczochrane włosy>: Kurcze, zapomniałem w tym pośpiechu. Co zrobić, teraz tak się nosi.
Luft: Haha może i tak, ale na zakończenie nauki wypada się trochę ulizać.
Tiz: Oj tam, nie ma co, ważne, że zdążymy na czas.
Powiedziawszy to, Tiz trochę przyśpieszył. Luft dotrzymywał mu kroku.
Oczywiście Tiz jeszcze nie wstał. Zaspał, gdyż nie mógł zasnąć tej nocy i udało się to mu dopiero nad ranem. Na wołanie mamy zerwał się na równe nogi i czym prędzej włożył na siebie ubranie, nie patrząc nawet na rozczochrane włosy. Zbiegł szybko na dół, przywitał się z mamą (tata był dziś w sali pełniąc dyżur lidera), wziął w rękę paczkę ze śniadaniem, które mu przygotowała i razem z Luftem, swoim kumplem z klasy, wyszedł z domu, aby udać się na ceremonię zakończenia nauki.
Luft: Byś się chociaż uczesał ziomek.
Tiz <orientując się, że ma zupełnie rozczochrane włosy>: Kurcze, zapomniałem w tym pośpiechu. Co zrobić, teraz tak się nosi.
Luft: Haha może i tak, ale na zakończenie nauki wypada się trochę ulizać.
Tiz: Oj tam, nie ma co, ważne, że zdążymy na czas.
Powiedziawszy to, Tiz trochę przyśpieszył. Luft dotrzymywał mu kroku.
Luft: Co teraz zamierzasz Tiz? Znaczy w najbliższej przyszłości?
Tiz: Ruszę w podróż po regionie, pokonam liderów, wygram ligę i zostanę Mistrzem Regionu Aiuga haha. A ty?
Luft: Ja chcę zostać hodowcą, jak mój tata. Chyba narazie zostanę na farmie, żeby się od niego uczyć.
Tiz: Zostaniesz? Szkoda, myślałem, że razem ruszymy w podróż.
Luft: Hmm... No nie wiem, zobaczymy.
Luft: Hmm... No nie wiem, zobaczymy.
***
Ceremonia zakończenia nauki w Holoschool, jak to ceremonia- była nader nudna i wydawała ciągnąć się w nieskończoność. Odbywała się ona, jak co roku, na stadionie walk, na którym dzień wcześniej odbył się turniej.
Tiza trochę zasmuciło, gdy przyszli z Luftem w to miejsce, jednak od razu poweselał na myśl, że wystarczy tylko przetrwać nudne kazanie profesora Dowa o tym, jaką to odpowiedzialność podejmują i ile mają przed sobą możliwości, by w końcu otrzymać wymarzonego stworka.Od samego rana myślał właściwie tylko o tym, jak to będzie podróżować, trenować i walczyć ze swoim Firock'iem u boku, a myśli te potęgowały się tym mocniej, im bliżej było do końca ceremonii.
W końcu nastała wielka chwila. Profesor zakończył przemowę, udał się w stronę swojego labolatorium, a absolwentom kazał ustawić się przed drzwiami w kolejności ustalonej podczas turnieju. Tiz stanął na drugim miejscu, tuż za Ferem, z niecierpliwością czekając jego wyjścia, aby przekonać się, czy dostanie to, o czym marzył, czy jednak ognisto-ziemny stworek przejdzie mu koło nosa.
Miał szczęście. Fer wyszedł z trzymającej się jego ramienia małej kałamarnicy. Tiz tak się zagapił ze szczęścia na małego fioletowo-niebieskiego stworka, że zapomniał, iż to jego kolej, czego nie omieszkał wypomnieć mu rywal.
Fer: Na co czekasz frajerze- twoja kolej. Idź do profesora, a nie gapisz się z zazdrością na mojego Squido
Tiz <momentalnie przytomniejąc>: Wcale się nie gapię i na pewno nie z zazdrością! Zaraz sam zobaczysz.
Fer: Haha, no dobra- aż poczekam.
Zostawiwszy go za sobą, Tiz dziarsko otworzył drzwi i wkroczył do labolatorium profesora. Choć z zewnątrz wyglądało na ogromne, w środku nie było zbyt dużo miejsca, choć może tak się tylko wydawało przez wielorakie maszyny poustawiane praktycznie w każdym miejscu. Po środku stało oczywiście biurko profesora, a za nim maszyna, która najbardziej interesowała Tiza- Holotransfer, w którym wybierało się startery.
Tiz: Dzień dobry, Panie Profesorze.
Profesor Dow: Witaj Tiz. Na wstępie serdecznie gratuluję ukończenia Holoschool i to z wyróżnieniem. Oto twój certyfikat trenera i Holodex- oczywiście najnowszy model- oprogramowanie 10.1, nieograniczony dostęp do Holo-banku, skaner, telefon, funkcje bitewne, miejsce na Super-Kamień i Kamień-S, jeśli takowe mieć będziesz, no i oczywiście 6 slotów na Holomony. Weź go proszę, i włóż do Holotransfera, po czym wybierz swojego pierwszego Holo-partnera.
Tiz schowawszy certyfikat do kieszeni, wziął Holodex od profesora i podekscytowany ruszył w stronę wielkiej maszyny, za jego plecami. Włożył doń swój Holodex i czekał, ale nic się nie działo.
Profesor Dow: Teraz kliknij włącznik, oczywiście.
Tiz, trochę zmieszany swoim roztargnieniem, kliknął włącznik i maszyna zaczęła działać. Holodex nowego trenera został przez nią przeskanowany, po czym... "wystąpił błąd- przyznanie startera niemożliwe"- zakomunikowała maszyna.
Tiz <bardzo zdenerwowany>: Profesorze? Co się stało? Czemu nie mogę wybrać startera?
Profesor Dow: Nie mam pojęcia- wcześniej nam się coś takiego nie zdarzało. Poczekaj chwilę.
Podszedł do maszyny i zaczął coś w niej grzebać, jednak mimo szczerych chęci, błąd nadal wyskakiwał, a co ciekawe- tylko przy Holodexie Tiza. Profesor przesłał jego dane do innego Holodexu, ale mimo to błąd ciągle wyskakiwał. Dla pewności Profesor włożył swój Holodex- teraz maszyna działała bez zarzutu.
Profesor Dow: Nie wiem, co tutaj jest nie tak i teraz raczej nie dam rady tego naprawić, przynajmniej nie od razu. Przepraszam Tiz, musisz poczekać- przyjdź do mnie jeszcze raz, gdy wszyscy odbiorą swoje startery- wtedy nad tym pomyślimy.
Tiz, zdołowany tym, że będąc już tak blisko, stracił właśnie szansę na wymarzonego stworka- jaka bowiem jest szansa, że nikt inny go nie wybierze, kiedy każdy może wybrać tylko 1 Holomona z danego gatunku- wyszedł z labolatorium ze spuszczoną głową.
Fer: I co frajerze- gdzie ten twój super Holomon? Nie ma? Profesor stwierdził, że nie zasłużyłeś, czy co? Heh, dobra, ja spadam. Czas zacząć trenować, by zostać mistrzem.
Fer ulotnił się dość szybko, a Tiz jeszcze szybciej stanął na samym końcu kolejki złożonej z kilkudziesięciu osób. Nie obyło się bez szumu szeptów i częstych spojrzeń w jego kierunku. Zapowiadało się bardzo długie oczekiwanie...
Luft: Ej Tiz, co się stało? Czemu tu stoisz, zamiast trenować już ze swoim Holomonem?
Zaczepił go kumpel, wracający właśnie od profesora Dowa. Sam doszedł w turnieju aż do ćwierćfinałów, więc miał jeszcze spory wybór.
Tiz: Ehh... Jakiś błąd systemu. Holotransfer nie chce mi przyznać transfera. Profesor obiecał się tym zająć jak tylko rozda wszystkim innym startery- czyli raczej nici z Firocka.
Luft <klepiąc kumpla po ramieniu>: Szkoda stary, współczuję- wiem, jak chciałeś tego stworka.
Tiz: A ty jakiego w końcu wybrałeś?
Luft <klikając w ekran swojego Holodexu>: Proszę bardzo, oto Leafy.
Z nadgarstka Lufta wystrzelił promień, a w nim pojawił się mały stworek wyglądem przypominającym małą gałązkę stojącą na dwóch nóżkach, z uśmiechniętą buźką, nad którą prezentował się duży zielony liść.
Luft: Zawsze chciałem go mieć. Wiesz, że może ewoluować na wiele sposobów?
Tiz: Tak, z tego co wiem, ma 3 stadia ewolucyjne, ale 3 można spotkać w 7 formach, w zależności od drzewa, przy jakim w nie ewoluował.
Profesor Dow: No cóż, nie jest to najprostrzy do trenowania Holomon, ale ktoś tak utalentowany jak ty na pewno da sobie radę. Zresztą co ja ci tu- zapytaj swojego ojca.
Tiz miał już wychodzić, ale wspomnienie o ojcu o czymś mu przypomniało.
Tiz: Jeszcze raz dziękuję profesorze. Choć od zawsze chciałem Firocka, tym również zajmę się jak należy- w końcu starter, to starter. Ale mam do pana jeszcze jedno pytanie, jeśli można?
Profesor Dow: Tak, Tiz?
Tiz: Pamiętam, że gdy byłem mały, często pan do nas zaglądał w odwiedziny. Tata wspominał, że się przyjaźniliście. Dlaczego już pan nas nie odwiedza?
Profesor Dow <wyraźnie zmieszany>: Cóż... to długa historia. Wiesz jak to dorośli. Może kiedyś sam się dowiesz.
Tiz: Heh, tata odpowiedział mi prawie dokładnie to samo.
Profesor Dow: No widzisz chłopie. Tego się trzymajmy. Powodzenia w realizowaniu marzeń, do widzenia Tiz.
Tiz: Do widzenia, panie profesorze.
Ceremonia zakończenia nauki w Holoschool, jak to ceremonia- była nader nudna i wydawała ciągnąć się w nieskończoność. Odbywała się ona, jak co roku, na stadionie walk, na którym dzień wcześniej odbył się turniej.
Tiza trochę zasmuciło, gdy przyszli z Luftem w to miejsce, jednak od razu poweselał na myśl, że wystarczy tylko przetrwać nudne kazanie profesora Dowa o tym, jaką to odpowiedzialność podejmują i ile mają przed sobą możliwości, by w końcu otrzymać wymarzonego stworka.Od samego rana myślał właściwie tylko o tym, jak to będzie podróżować, trenować i walczyć ze swoim Firock'iem u boku, a myśli te potęgowały się tym mocniej, im bliżej było do końca ceremonii.
W końcu nastała wielka chwila. Profesor zakończył przemowę, udał się w stronę swojego labolatorium, a absolwentom kazał ustawić się przed drzwiami w kolejności ustalonej podczas turnieju. Tiz stanął na drugim miejscu, tuż za Ferem, z niecierpliwością czekając jego wyjścia, aby przekonać się, czy dostanie to, o czym marzył, czy jednak ognisto-ziemny stworek przejdzie mu koło nosa.
Miał szczęście. Fer wyszedł z trzymającej się jego ramienia małej kałamarnicy. Tiz tak się zagapił ze szczęścia na małego fioletowo-niebieskiego stworka, że zapomniał, iż to jego kolej, czego nie omieszkał wypomnieć mu rywal.
Fer: Na co czekasz frajerze- twoja kolej. Idź do profesora, a nie gapisz się z zazdrością na mojego Squido
Tiz <momentalnie przytomniejąc>: Wcale się nie gapię i na pewno nie z zazdrością! Zaraz sam zobaczysz.
Fer: Haha, no dobra- aż poczekam.
Zostawiwszy go za sobą, Tiz dziarsko otworzył drzwi i wkroczył do labolatorium profesora. Choć z zewnątrz wyglądało na ogromne, w środku nie było zbyt dużo miejsca, choć może tak się tylko wydawało przez wielorakie maszyny poustawiane praktycznie w każdym miejscu. Po środku stało oczywiście biurko profesora, a za nim maszyna, która najbardziej interesowała Tiza- Holotransfer, w którym wybierało się startery.
Tiz: Dzień dobry, Panie Profesorze.
Profesor Dow: Witaj Tiz. Na wstępie serdecznie gratuluję ukończenia Holoschool i to z wyróżnieniem. Oto twój certyfikat trenera i Holodex- oczywiście najnowszy model- oprogramowanie 10.1, nieograniczony dostęp do Holo-banku, skaner, telefon, funkcje bitewne, miejsce na Super-Kamień i Kamień-S, jeśli takowe mieć będziesz, no i oczywiście 6 slotów na Holomony. Weź go proszę, i włóż do Holotransfera, po czym wybierz swojego pierwszego Holo-partnera.
Tiz schowawszy certyfikat do kieszeni, wziął Holodex od profesora i podekscytowany ruszył w stronę wielkiej maszyny, za jego plecami. Włożył doń swój Holodex i czekał, ale nic się nie działo.
Profesor Dow: Teraz kliknij włącznik, oczywiście.
Tiz, trochę zmieszany swoim roztargnieniem, kliknął włącznik i maszyna zaczęła działać. Holodex nowego trenera został przez nią przeskanowany, po czym... "wystąpił błąd- przyznanie startera niemożliwe"- zakomunikowała maszyna.
Tiz <bardzo zdenerwowany>: Profesorze? Co się stało? Czemu nie mogę wybrać startera?
Profesor Dow: Nie mam pojęcia- wcześniej nam się coś takiego nie zdarzało. Poczekaj chwilę.
Podszedł do maszyny i zaczął coś w niej grzebać, jednak mimo szczerych chęci, błąd nadal wyskakiwał, a co ciekawe- tylko przy Holodexie Tiza. Profesor przesłał jego dane do innego Holodexu, ale mimo to błąd ciągle wyskakiwał. Dla pewności Profesor włożył swój Holodex- teraz maszyna działała bez zarzutu.
Profesor Dow: Nie wiem, co tutaj jest nie tak i teraz raczej nie dam rady tego naprawić, przynajmniej nie od razu. Przepraszam Tiz, musisz poczekać- przyjdź do mnie jeszcze raz, gdy wszyscy odbiorą swoje startery- wtedy nad tym pomyślimy.
Tiz, zdołowany tym, że będąc już tak blisko, stracił właśnie szansę na wymarzonego stworka- jaka bowiem jest szansa, że nikt inny go nie wybierze, kiedy każdy może wybrać tylko 1 Holomona z danego gatunku- wyszedł z labolatorium ze spuszczoną głową.
Fer: I co frajerze- gdzie ten twój super Holomon? Nie ma? Profesor stwierdził, że nie zasłużyłeś, czy co? Heh, dobra, ja spadam. Czas zacząć trenować, by zostać mistrzem.
Fer ulotnił się dość szybko, a Tiz jeszcze szybciej stanął na samym końcu kolejki złożonej z kilkudziesięciu osób. Nie obyło się bez szumu szeptów i częstych spojrzeń w jego kierunku. Zapowiadało się bardzo długie oczekiwanie...
Luft: Ej Tiz, co się stało? Czemu tu stoisz, zamiast trenować już ze swoim Holomonem?
Zaczepił go kumpel, wracający właśnie od profesora Dowa. Sam doszedł w turnieju aż do ćwierćfinałów, więc miał jeszcze spory wybór.
Tiz: Ehh... Jakiś błąd systemu. Holotransfer nie chce mi przyznać transfera. Profesor obiecał się tym zająć jak tylko rozda wszystkim innym startery- czyli raczej nici z Firocka.
Luft <klepiąc kumpla po ramieniu>: Szkoda stary, współczuję- wiem, jak chciałeś tego stworka.
Tiz: A ty jakiego w końcu wybrałeś?
Luft <klikając w ekran swojego Holodexu>: Proszę bardzo, oto Leafy.
Z nadgarstka Lufta wystrzelił promień, a w nim pojawił się mały stworek wyglądem przypominającym małą gałązkę stojącą na dwóch nóżkach, z uśmiechniętą buźką, nad którą prezentował się duży zielony liść.
Luft: Zawsze chciałem go mieć. Wiesz, że może ewoluować na wiele sposobów?
Tiz: Tak, z tego co wiem, ma 3 stadia ewolucyjne, ale 3 można spotkać w 7 formach, w zależności od drzewa, przy jakim w nie ewoluował.
Luft: Dokładnie tak! Także moim pierwszym celem, jako hodowcy, będzie doprowadzenie tego malucha właśnie do 3 stadium ewolucyjnego.
Tiz: No i super- ciekawy wybór- moje gratulacje.
Luft <chowając stworka w Holodexie>: Dzięki. Lecę do domu pochwalić się rodzicom, a tobie życzę powodzenia- może coś ciekawszego niż Firock ci się jeszcze trafi, kto wie.
Tiz <trochę smutniejąc na wspomnienie Firocka>: Ehh no może masz rację, dzięki, narazie.
Luft: Narka!
Luft <chowając stworka w Holodexie>: Dzięki. Lecę do domu pochwalić się rodzicom, a tobie życzę powodzenia- może coś ciekawszego niż Firock ci się jeszcze trafi, kto wie.
Tiz <trochę smutniejąc na wspomnienie Firocka>: Ehh no może masz rację, dzięki, narazie.
Luft: Narka!
***
W końcu, po ponad godzinie czekania, kolejka się skończyła i Tiz stał już sam przed drzwiami profesora. Gdy wszedł, profesor powitał go z takim samym uśmiechem, jak za pierwszym razem.
Profesor Dow: Witaj ponowie Tiz! Mam dobrą i złą wiadomość. Od której zacząć?
Tiz <przeczuwając najgorsze>: Od złej proszę.
Profesor Dow: Wygląda na to, że ktoś majstrował przy Holotransferze- chyba nie chciał, abyś mógł wybrać swojego startera. Nie wiesz kto to może być?
Tiz: Hmm... Nie wiem. Znalazłoby się kilku kandydatów, to prawda, ale chyba żaden z nich nie posunąłby się do czegoś takiego. Chociaż może... Nie, nie będę nikogo bezpodstawnie oskarżał.
Profesor Dow: I to właśnie w tobie lubię chłopie! Tak czy siak, sam spróbuję się tego dowiedzieć. Poza tym mam też dobrą wiadomość, jak już wspominałem- udało mi się naprawić błąd i zachować dla ciebie ciekawego startera, którego już zarejestrowałem w twoim Holodexie- sprawdź go <wręczając Tizowi urządzenie>, proszę.
Tiz <podekscytowany wziął szybko Holodex i założył go sobie na rękę>: Dziękuję.
Zaraz wyciągnął rękę przed siebie, kliknął na ekran i przed nim, w świetle laserowego promienia, stanął jego własny starter.
Tiz, gdy tylno nań spojrzał, od razu znacząco posmutniał. Nie był to Firock, ani trochę. Stał przed nim, drżąc na całym ciele i patrząc na niego szeroko otwartymi oczyma, mały gołąbek z połówką jajka na kuperku, z której wystawały 2 nóżki.
Profesor Dow: To oczywiście Pidegick, sprawdź go w Holodexie.
Tiz spojrzał na Holodex, nakierował go na stworka, kliknął skanowanie i urządzenie przemówiło:
Holodex: Pidegick- Holomon strachliwy wróbelek. Boi się praktycznie wszystkiego, a przez to nawet nie wyszedł w całości z jajka, z którego się wykluł. Nieufny. Typ: latający. Poziom mocy: 5. Trener: Tiz. Poziom przywiązania:1.
Pidegick przestraszony zaczął uciekać szukając schronienia. Tiz czym prędzej użył Holodexu i wycofał stworka.
Profesor Dow: Witaj ponowie Tiz! Mam dobrą i złą wiadomość. Od której zacząć?
Tiz <przeczuwając najgorsze>: Od złej proszę.
Profesor Dow: Wygląda na to, że ktoś majstrował przy Holotransferze- chyba nie chciał, abyś mógł wybrać swojego startera. Nie wiesz kto to może być?
Tiz: Hmm... Nie wiem. Znalazłoby się kilku kandydatów, to prawda, ale chyba żaden z nich nie posunąłby się do czegoś takiego. Chociaż może... Nie, nie będę nikogo bezpodstawnie oskarżał.
Profesor Dow: I to właśnie w tobie lubię chłopie! Tak czy siak, sam spróbuję się tego dowiedzieć. Poza tym mam też dobrą wiadomość, jak już wspominałem- udało mi się naprawić błąd i zachować dla ciebie ciekawego startera, którego już zarejestrowałem w twoim Holodexie- sprawdź go <wręczając Tizowi urządzenie>, proszę.
Tiz <podekscytowany wziął szybko Holodex i założył go sobie na rękę>: Dziękuję.
Zaraz wyciągnął rękę przed siebie, kliknął na ekran i przed nim, w świetle laserowego promienia, stanął jego własny starter.
Tiz, gdy tylno nań spojrzał, od razu znacząco posmutniał. Nie był to Firock, ani trochę. Stał przed nim, drżąc na całym ciele i patrząc na niego szeroko otwartymi oczyma, mały gołąbek z połówką jajka na kuperku, z której wystawały 2 nóżki.
Profesor Dow: To oczywiście Pidegick, sprawdź go w Holodexie.
Tiz spojrzał na Holodex, nakierował go na stworka, kliknął skanowanie i urządzenie przemówiło:
Holodex: Pidegick- Holomon strachliwy wróbelek. Boi się praktycznie wszystkiego, a przez to nawet nie wyszedł w całości z jajka, z którego się wykluł. Nieufny. Typ: latający. Poziom mocy: 5. Trener: Tiz. Poziom przywiązania:1.
Pidegick przestraszony zaczął uciekać szukając schronienia. Tiz czym prędzej użył Holodexu i wycofał stworka.
Profesor Dow: No cóż, nie jest to najprostrzy do trenowania Holomon, ale ktoś tak utalentowany jak ty na pewno da sobie radę. Zresztą co ja ci tu- zapytaj swojego ojca.
Tiz miał już wychodzić, ale wspomnienie o ojcu o czymś mu przypomniało.
Tiz: Jeszcze raz dziękuję profesorze. Choć od zawsze chciałem Firocka, tym również zajmę się jak należy- w końcu starter, to starter. Ale mam do pana jeszcze jedno pytanie, jeśli można?
Profesor Dow: Tak, Tiz?
Tiz: Pamiętam, że gdy byłem mały, często pan do nas zaglądał w odwiedziny. Tata wspominał, że się przyjaźniliście. Dlaczego już pan nas nie odwiedza?
Profesor Dow <wyraźnie zmieszany>: Cóż... to długa historia. Wiesz jak to dorośli. Może kiedyś sam się dowiesz.
Tiz: Heh, tata odpowiedział mi prawie dokładnie to samo.
Profesor Dow: No widzisz chłopie. Tego się trzymajmy. Powodzenia w realizowaniu marzeń, do widzenia Tiz.
Tiz: Do widzenia, panie profesorze.
***
Tiz, mimo smutku po "stracie" Firocka, dość szybko się z tym pogodził, widząc swojego startera. Jaki był, taki był, ale ważne jest właśnie to, że po prostu był. Może i mały, strachliwy, nieufny, ale w końcu jego własny. Tiz postanowił przyjąć to "wyzwanie" i wytrenować swojego stworka na najlepszego z najlepszych. W końcu tyle już mu się przykrych rzeczy przytrafiło w ostatnim czasie, że teraz może być już tylko lepiej, czyż nie?
No niestety, życie szybko zweryfikowało to, iż się mylił. Kiedy tylko wyszedł przed szkołę, zrazu obstąpiła go banda chłopaków w jego wieku. To oczywiście grupa Fera, którzby inny...
Fer: Jak tam, frajerze, profesor jednak dał ci startera? No pokaż, pokaż, co tam masz.
Kelin: Właśnie ofiaro. Może zawalczymy? I ostrzegam, nie traktuj tego jako pytanie.
Poczym wyciągnął przed siebie rękę z Holodexem, nacisnął na ekran i przed nim, w strudze światła, pojawił się nieduży czarny stworek, wyglądający jak dzieciak w za dużej bluzie. Jego twarz zakrywał duży kaptur, wydać było tylko szeroko uśmiechnięte złowrogo usta, dłonie wystające z "rękawów" kończyły się 3 długimi palcami, a z tyłu, spoda "bluzy" wystawał długi, podobny do kabla ogon zakończony wtyczką USB.
Holodex: Hackid, Holomon- hakujący dzieciak. Uwielbia się chować, lubi płatać ludziom i Holomonom różne figle z ukrycia. Typ: cybernetyczno-mroczny. Poziom mocy: 5. Trener: Kelin. Poziom przywiązania: 5.
Tiz: No tak, holomon haker. Co innego mógł wybrać taki komputerowiec jak ty.
Kelin: Co racja, to racja. A teraz pokazuj swojego ofiaro.
Tiz wyciągnął rękę przed siebie, po czym w strumieniu światła pojawił się mały gołąbek. Zadrżał, zobaczywszy bandę chłopaków i czarnego stworka przed sobą, po czym skulił się ze strachu, nie znajdując drogi ucieczki.
Kelin: Hahaha co za ofiara. Jaki trener, taki Holomon. Dobra, zobaczmy, czy na cokolwiek go stać. Hackid, użyj uderzenia.
Stworek posłusznie podbiegł do gołąbka i nimten zdążył się ruszyć, uderzył go dłonią, po czym gołąbek przeturlał się w stronę Tiza i zapiszczał głośno. Trener momentalnie schylił się i objął ptaszka, próbując go uspokoić.
Kelin: Hej, co to ma być. Puść go, to jeszcze nie koniec walki.
Tiz: Dla mnie koniec, spadajcie stąd.
Kelin: Chyba w twoich snach. Nie chcesz się odsunąć, to nie. Hackid, porażenie.
Stworek jak na załowanie podniósł ogon, z którego końca wystrzelił prosto w Pidegick'a wiązkę prądu. Tiz, widząc, że nie zdąży wycofać Holomona, ale nie chcąc, by coś mu się stało, zakrył go przed atakiem, przyjmując go na siebie. Bolało... i to bardzo. Ważne jednak, że gołąbek był cały.
Fer: Dobra, Kelin spadamy, ta walka i tak nie ma sensu.
Kelin: Co prawda to prawda. Z takimi ofermami nie ma co walczyć. To tylko strata czasu. Ale przynajmniej wie już, kto tu jest lepszy. <Klikając w ekran Holodexu> Hackid wracaj.
Tiz, cały obolały po przyjetym ataku, podniósł się, gdy banda już sobie poszła. Otrzepał się, po czym wycofał do Holodexu wpatrzonego w niego, choć wciaż drżącego na całym ciele gołąbka.
Holodex: Aktualizacja! Odnotowano wzrost przywiązania Pidegicka z poziomu 1. na poziom 10.
Tiz lekko się uśmiechnął, ale po chwili znów pojawił się na jego twarzy grymas bólu. Musi chwilę odpocząć, ale najpierw wróci do domu.
***
Mama, widząc, w jakim stanie wrócił jej syn, od razu pośpieszyła do niego z lekarstwami. Ojciec również był zaniepokojony. Tiz opowiedział im wszystko, po czym poszedł się zdrzemnąć, żeby trochę odpocząć, po swojej pierwszej holomonowej "przygodzie".
Gdy wstał, spostrzegł, że ktoś na niego patrzy. To tata stał w drzwiach i przyglądał się synowi.
Ojciec: No w końcu wstałeś. Spałeś ponad 2 godziny chłopie. Nieźle cię tam wymęczyli, a to dopiero początek przygody. Nawet jeszcze nie wyruszyłeś.
Tiz <zmieszany>: No tak, komu w drogę, temu czas haha.
Ojciec: Idź synu i pamiętaj, że razem z mamą jesteśmy z ciebie dumni. Ona co prawda, nie podróżowała, wybrała naukę zamiast Holomonów, ale ja pamiętam, jakie to ekscytujące zostać trenerem, dostać pierwszego stworka i wyruszyć z nim w podróż po regionie. Mówiłem ci już kiedyś, jakiego stworka dostałem na startera?
Tiz: Nie, chyba o tym nie gadaliśmy. Pewnie jakiegoś walczącego, w końcu taki typ sali prowadzisz.
Ojciec: No... nie do końca haha. Kiedyś sami nie wybieraliśmy, tylko odbywało się losowanie i każdemu z góry zostawał przydzielony Holomon- tak jak i tobie dzisiaj. Nie dostałem typu walczącego, choć takiego chciałem. Trafił mi się holomon-ptak, Pidegick. <Widząc zdumienie na twarzy syna> Dokładnie tak jak tobie. Widzisz, mimo, że nie jest zbyt silny, ani odważny, gdy nawiążesz z nim nić porozumienia, w końcu przyjdzie i zaufanie, a z nim wielka siła. Sam z resztą zobaczysz. Także dbaj o niego, a owoce niedługo się pojawią.
Tiz <w świetnym humorze>: Dobrze tato. Tak właśnie zrobię. Chciałem Firocka, ale ten też jest fajny. W końcu każdy Holomon może stać się silnym, kiedy tylko się o niego dobrze zadba.
Ojciec: Dokładnie tak synu.
W tym momencie do pokoju weszła mama chłopaka, przerywając obojgu męską rozmowę.
Mama: Tiz, przyszedł do ciebie Luft. Czeka w salonie.
Tiz: Ok, już idę.
Po czym rodzice wyszli z pokoju, a on za nimi.
Luft: Dzień dobry panie Netemloirov, siemka Tiz. Jak tam twój starter?
Tiz <mrógując porozumiewawczo do taty>: Najlepszy z możliwych.
Luft: Hoho, czyli jednak Firock?
Tiz: Nie, Pidegick haha.
Po czym pokazał kumplowi startera, który widząc nowe otoczenie, skulił się ze starchu.
Luft: Tego malucha nazywasz najlepszym? No proszę, komuś się chyba pozmieniało.
Tiz: Może trochę haha
Luft: Tak czy inaczej nie tylko po to tu przyszedłem. Wspólnie z tatą postanowiliśmy, że aby być dobrym hodowcą, powinienem wyruszyć w podróż, żeby nabrać więcej wiedzy o Holomonach i doświadczenia. Poza tym chcę dobrze wytrenować Leafy'ego. Co ty na to, żebyśmy ruszyli razem?
Tiz <uśmiechając się szeroko>: Dla mnie bomba. To kiedy ruszamy?
Luft <wskazując na swój plecak>: Choćby zaraz.
Tiz: Ok, poczekaj chwilę.
Poleciał do swojego pokoju, po spakowane rzeczy.
Zaraz potem wychodzili z domu, żegnając się z rodzicami Tiza.
No niestety, życie szybko zweryfikowało to, iż się mylił. Kiedy tylko wyszedł przed szkołę, zrazu obstąpiła go banda chłopaków w jego wieku. To oczywiście grupa Fera, którzby inny...
Fer: Jak tam, frajerze, profesor jednak dał ci startera? No pokaż, pokaż, co tam masz.
Kelin: Właśnie ofiaro. Może zawalczymy? I ostrzegam, nie traktuj tego jako pytanie.
Poczym wyciągnął przed siebie rękę z Holodexem, nacisnął na ekran i przed nim, w strudze światła, pojawił się nieduży czarny stworek, wyglądający jak dzieciak w za dużej bluzie. Jego twarz zakrywał duży kaptur, wydać było tylko szeroko uśmiechnięte złowrogo usta, dłonie wystające z "rękawów" kończyły się 3 długimi palcami, a z tyłu, spoda "bluzy" wystawał długi, podobny do kabla ogon zakończony wtyczką USB.
Holodex: Hackid, Holomon- hakujący dzieciak. Uwielbia się chować, lubi płatać ludziom i Holomonom różne figle z ukrycia. Typ: cybernetyczno-mroczny. Poziom mocy: 5. Trener: Kelin. Poziom przywiązania: 5.
Tiz: No tak, holomon haker. Co innego mógł wybrać taki komputerowiec jak ty.
Kelin: Co racja, to racja. A teraz pokazuj swojego ofiaro.
Tiz wyciągnął rękę przed siebie, po czym w strumieniu światła pojawił się mały gołąbek. Zadrżał, zobaczywszy bandę chłopaków i czarnego stworka przed sobą, po czym skulił się ze strachu, nie znajdując drogi ucieczki.
Kelin: Hahaha co za ofiara. Jaki trener, taki Holomon. Dobra, zobaczmy, czy na cokolwiek go stać. Hackid, użyj uderzenia.
Stworek posłusznie podbiegł do gołąbka i nimten zdążył się ruszyć, uderzył go dłonią, po czym gołąbek przeturlał się w stronę Tiza i zapiszczał głośno. Trener momentalnie schylił się i objął ptaszka, próbując go uspokoić.
Kelin: Hej, co to ma być. Puść go, to jeszcze nie koniec walki.
Tiz: Dla mnie koniec, spadajcie stąd.
Kelin: Chyba w twoich snach. Nie chcesz się odsunąć, to nie. Hackid, porażenie.
Stworek jak na załowanie podniósł ogon, z którego końca wystrzelił prosto w Pidegick'a wiązkę prądu. Tiz, widząc, że nie zdąży wycofać Holomona, ale nie chcąc, by coś mu się stało, zakrył go przed atakiem, przyjmując go na siebie. Bolało... i to bardzo. Ważne jednak, że gołąbek był cały.
Fer: Dobra, Kelin spadamy, ta walka i tak nie ma sensu.
Kelin: Co prawda to prawda. Z takimi ofermami nie ma co walczyć. To tylko strata czasu. Ale przynajmniej wie już, kto tu jest lepszy. <Klikając w ekran Holodexu> Hackid wracaj.
Tiz, cały obolały po przyjetym ataku, podniósł się, gdy banda już sobie poszła. Otrzepał się, po czym wycofał do Holodexu wpatrzonego w niego, choć wciaż drżącego na całym ciele gołąbka.
Holodex: Aktualizacja! Odnotowano wzrost przywiązania Pidegicka z poziomu 1. na poziom 10.
Tiz lekko się uśmiechnął, ale po chwili znów pojawił się na jego twarzy grymas bólu. Musi chwilę odpocząć, ale najpierw wróci do domu.
***
Mama, widząc, w jakim stanie wrócił jej syn, od razu pośpieszyła do niego z lekarstwami. Ojciec również był zaniepokojony. Tiz opowiedział im wszystko, po czym poszedł się zdrzemnąć, żeby trochę odpocząć, po swojej pierwszej holomonowej "przygodzie".
Gdy wstał, spostrzegł, że ktoś na niego patrzy. To tata stał w drzwiach i przyglądał się synowi.
Ojciec: No w końcu wstałeś. Spałeś ponad 2 godziny chłopie. Nieźle cię tam wymęczyli, a to dopiero początek przygody. Nawet jeszcze nie wyruszyłeś.
Tiz <zmieszany>: No tak, komu w drogę, temu czas haha.
Ojciec: Idź synu i pamiętaj, że razem z mamą jesteśmy z ciebie dumni. Ona co prawda, nie podróżowała, wybrała naukę zamiast Holomonów, ale ja pamiętam, jakie to ekscytujące zostać trenerem, dostać pierwszego stworka i wyruszyć z nim w podróż po regionie. Mówiłem ci już kiedyś, jakiego stworka dostałem na startera?
Tiz: Nie, chyba o tym nie gadaliśmy. Pewnie jakiegoś walczącego, w końcu taki typ sali prowadzisz.
Ojciec: No... nie do końca haha. Kiedyś sami nie wybieraliśmy, tylko odbywało się losowanie i każdemu z góry zostawał przydzielony Holomon- tak jak i tobie dzisiaj. Nie dostałem typu walczącego, choć takiego chciałem. Trafił mi się holomon-ptak, Pidegick. <Widząc zdumienie na twarzy syna> Dokładnie tak jak tobie. Widzisz, mimo, że nie jest zbyt silny, ani odważny, gdy nawiążesz z nim nić porozumienia, w końcu przyjdzie i zaufanie, a z nim wielka siła. Sam z resztą zobaczysz. Także dbaj o niego, a owoce niedługo się pojawią.
Tiz <w świetnym humorze>: Dobrze tato. Tak właśnie zrobię. Chciałem Firocka, ale ten też jest fajny. W końcu każdy Holomon może stać się silnym, kiedy tylko się o niego dobrze zadba.
Ojciec: Dokładnie tak synu.
W tym momencie do pokoju weszła mama chłopaka, przerywając obojgu męską rozmowę.
Mama: Tiz, przyszedł do ciebie Luft. Czeka w salonie.
Tiz: Ok, już idę.
Po czym rodzice wyszli z pokoju, a on za nimi.
Luft: Dzień dobry panie Netemloirov, siemka Tiz. Jak tam twój starter?
Tiz <mrógując porozumiewawczo do taty>: Najlepszy z możliwych.
Luft: Hoho, czyli jednak Firock?
Tiz: Nie, Pidegick haha.
Po czym pokazał kumplowi startera, który widząc nowe otoczenie, skulił się ze starchu.
Luft: Tego malucha nazywasz najlepszym? No proszę, komuś się chyba pozmieniało.
Tiz: Może trochę haha
Luft: Tak czy inaczej nie tylko po to tu przyszedłem. Wspólnie z tatą postanowiliśmy, że aby być dobrym hodowcą, powinienem wyruszyć w podróż, żeby nabrać więcej wiedzy o Holomonach i doświadczenia. Poza tym chcę dobrze wytrenować Leafy'ego. Co ty na to, żebyśmy ruszyli razem?
Tiz <uśmiechając się szeroko>: Dla mnie bomba. To kiedy ruszamy?
Luft <wskazując na swój plecak>: Choćby zaraz.
Tiz: Ok, poczekaj chwilę.
Poleciał do swojego pokoju, po spakowane rzeczy.
Zaraz potem wychodzili z domu, żegnając się z rodzicami Tiza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz